10°C słabe, przelotne opady deszczu

Dyskusja po śmierci 12-letniego Kuby na pasach u zbiegu ulic Kolorowej i Tomcia Palucha

Dyskusja po śmierci 12-letniego Kuby na pasach u zbiegu ulic Kolorowej i Tomcia Palucha

Po śmierci 12-letniego Kuby – poza powszechnym smutkiem mieszkańców Ursusa – wywiązała się też ożywiona dyskusja na temat bezpiecznych miejsc dla pieszych.

Tę dyskusję relacjonuje „Gazeta Wyborcza”:

– To jest zaułek pod moim oknem, pasów na przejściu nie widać, bo dawno się wytarły, rano ruch jest jak na Marszałkowskiej, a jeszcze zaczęła się budowa kolejnego bloku. Ludzie cały czas zapalają znicze w miejscu, gdzie zginął 12-letni Kuba wracający ze szkoły – mówiła Grażyna Chodorowicz na wieczornym spotkaniu, które policja zorganizowała (…) w ursuskim domu kultury „Miś”.

Młodszy inspektor Jacek Piotrowski poinformował, że toczące się postępowanie po wypadku ma wyjaśnić wszystkie jego okoliczności, także te, czy na ulicach była wdrożona właściwa organizacja ruchu. – Największy żal mamy o to, jak władze naszej dzielnicy zarządzają inwestycjami. Na ulicy Kolorowej jest tak wąsko, że ledwo mieszczą się samochody osobowe. Od 2013 r. domagamy się dodatkowego przejścia dla pieszych przez ul. Tomcia Palucha. Dlaczego to blokujecie? – pytał Piotr Kucharczyk, jeden z mieszkańców.

Wczoraj – czytamy w innym artykule „GW” – opublikowaliśmy tekst Kamila Wyszkowskiego, mieszkańca Ursusa i specjalisty od bezpieczeństwa na drogach. Napisał m.in., że lokalne władze otrzymały wiele monitów ws. bardzo niebezpiecznego przejścia, ale nie podjęły odpowiednich działań. Zaapelował też do kandydatów na prezydenta Warszawy, by zadeklarowali, jak chcą poprawić bezpieczeństwo pieszych. Na jego tekst zareagowała wczoraj rzeczniczka dzielnicy Ursus. Oto jej odpowiedź:

Pan Kamil Wyszkowski użył nieprawdziwych informacji. Tragiczne w skutkach potrącenie dziecka przez samochód miało miejsce na wyznaczonym i oznakowanym przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ul. Kolorowej z ul. Tomcia Palucha. Autor tekstu, przytaczając „sięgającą roku 2013 historię korespondencji”, sugeruje trwającą od pięciu lat wymianę pism mieszkańców z Urzędem w sprawie ww. przejścia. Tymczasem pięć lat temu wpłynęło jedno pismo do Urzędu i nie w sprawie przejścia, na którym zdarzył się wypadek, tylko w sprawie wyznaczenia kolejnego przejścia dla pieszych na innym odcinku tej samej drogi. Korespondencji, o której pisze autor, nie było. Nie jest także prawdą, jakoby Urząd zignorował „liczne monity” w sprawie ww. przejścia. W Urzędzie nie ma ani jednego pisma w tej sprawie. Na przejściu, gdzie zdarzył się wypadek, w przeszłości nie doszło do żadnych niebezpiecznych zdarzeń, co potwierdzają dane statystyczne policji. (GW)

Więcej:

www.warszawa.wyborcza.pl

 

 

po śmierci 12-letniego kuby - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się