6°C pochmurno z przejaśnieniami

A może warto, żeby do Ursusa wrócił przemysł?

A może warto, żeby do Ursusa wrócił przemysł? Tylko czy ogół mieszkańców tego chce? Bo duża część marzy o tym.

Fakt jest taki, że na przemyśle w Ursusie położono… laskę. Sorry za kolokwializm, ale tak jest. Po Zakładach Mechanicznych, czyli fabryce traktorów, pozostało wspomnienie, najnowsze – o nielegalnej fabryce papierosów, zlikwidowanej właśnie niedawno.

Ursus ma na przemysł uczulenie. Świadomie (podświadomie?) żegluje w kierunku dzielnicy sypialni Warszawy, skąd dziesiątki tysięcy osób codziennie migrują do miejsc pracy w stołecznych Mordorach. Oficjalna idea dzielnicy, że tu się fajnie żyje, a tam (w innych dzielnicach stolicy) zarabia, zyskała już rację bytu na tyle poważną, że młodzi kupujący tu mieszkania nie myślą o żadnych innych wizjach, jak o takich, żeby tu mieszkać spokojnie, sypialnianie i bezpiecznie. Również na osiedlach usytuowanych na terenach byłego ZM Ursus.

A może jednak warto powrócić do wspomnienia o dawnych WIELKICH czasach Ursusa, o których mówią rodzice i dziadkowie? Nie dlatego, żeby znów Ursus truć wyziewami przemysłowymi, ale by spojrzeć na ten pomysł racjonalnie. Na przykład oczami studentów z uniwersytetu w Plymouth… Bo oni – znając współczesną historię naszego miasta-dzielnicy – myślą zupełnie racjonalnie.

- Dzisiejszy przemysł – mówi Chris Turner – to nie jest już śmietnik, z którego wydobywają się tylko trujące dymy i ubrudzeni po łokcie w smarach robotnicy. To nowoczesna architektura, w której ukryta jest nowoczesna technologia, dająca zdrową pracę.

Pomysł Chrisa Turnera, najdojrzalszy spośród pomysłów brytyjskich studentów, którzy odwiedzili trzy lata temu Ursus, polega na tym, że stworzyłby on zakład, w którym produkowana byłaby żywność i inne dobra w sposób czysty. Istniejąca elektrociepłownia produkowałaby nadal energię, ale w części na użytek szklarni. W tych szklarniach odbywałaby się produkcja zdrowej żywności na masową skalę, a pracownicy mieszkaliby w osiedlu, które by z tym przedsięwzięciem było związane.

Niestety, z tego i innych brytyjskich projektów nic nie wyszło, chociaż wspierali je przedsiębiorcy związani ze Stowarzyszeniem na rzecz Rozwoju Ursusa oraz ośrodek badawczy pod kierunkiem urbanisty i architekta dr. Krzysztofa Nawratka.

- Połowa mieszkańców dzielnicy – mówi Mirosław Obarski ze Stowarzyszenia - dojeżdża do centrum i obrzeży w strasznych korkach, a w uchwalonym studium zagospodarowania przestrzennego Warszawy ten teren przeznaczono na mieszkania. A przecież miejsca pracy można tworzyć tu, w Ursusie. Nowoczesny przemysł naprawdę wygląda dziś inaczej niż kilkanaście lat temu…

Dr Krzysztof Nawratek natomiast przywołuje inne pomysły studentów brytyjskich, którzy  zaproponowali m.in., by popiół z elektrociepłowni służył jako półprodukt do produkcji materiałów budowlanych, które mogłyby służyć budowie domów w dzielnicy. Itd., itp.

I co? Ursus chyba nie chce już być przemysłowy… I to jest jakiś wybór.

Może jednak warto pomyśleć, że dzisiaj przemysł to już nie jest tylko popiół, sadze, dym, smog i utrapienie dla zdrowia. Pani burmistrz Urszuli Kierzkowskiej polecamy ten problem pod rozwagę, bo z Ursusa jest już fajna sypialnia, ale może być kolejny fajny Zakład – ZM Ursus: Związek Mieszkańców Ursus. Trzeba tylko ich o to zapytać, co by chcieli i może powrócić do propozycji brytyjskich studentów?

Ale do tego trzeba odwagi… ZM… Zapału Młodych. Może obecna władza dzielnicy powinna im to dać?

WOJCIECH PIELECKI

Na zdjęciu: Dawna świetność Ursusa

Fot. Rafał Klisowski/panoramio.pl

 

A może warto, żeby do Ursusa wrócił przemysł? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się