9°C mgła

Cmentarz na Solipsach – chwila zadumy nad polskim losem

Historia, Cmentarz Solipsach chwila zadumy polskim losem - zdjęcie, fotografia

Zwany inaczej Cmentarzem w Ursusie, choć leży w Starych Włochach. Dlaczego? No, bo zarządza nim Parafia św. Józefa Oblubieńca NMP w Ursusie. Ot, taka drobna pokrętność, jak to w polskich losach bywa.

Lubię ten cmentarz, bo właśnie jest, jak te polskie losy. Po co przychodzi się na groby? Jasne, żeby odwiedzić bliskich, którzy odeszli. Ale jeśli ma się ochotę na chwilę refleksji (a ja zwykle mam), to szukam mogił, które coś mi mogą powiedzieć o moim kraju, o jego historii, o mnie samym…

Cmentarz na Solipsach (tak jak każdy właściwie cmentarz polski, w mniejszym lub większym wymiarze) ma tę samą cechę: jest żywym (głupio to brzmi, wiem) świadkiem historii. Żywym, bo materialnym dowodem na to, jaka ona była.

Więc idę na ursuskie groby i czytam nazwiska…

Stefan Bernas – profesor Politechniki Warszawskiej, elektroenergetyk, zasłużony dla tej dziedziny nauki, z pięknym życiorysem okupacyjnym: konspiracja w organizacji „Orzeł Biały”, udział w Związku Walki Zbrojnej, potem AK w Górach Świętokrzyskich, w Powstaniu Warszawskim.

Zofia Zielińska-Porajska – artystka malarka, powstaniec warszawski, łączniczka, która wielokrotnie narażała swe życie, przenosząc tajne dokumenty, informacje i broń na trasie między Ursusem a Raszynem, Pruszkowem i Piastowem. Znana i ceniona restauratorka obrazów w kościołach w Czerwińsku, Boguszycach, Piasecznie.

Jerzy Góral – najmłodszy z nich wszystkich. Urodził się rok przed zakończeniem wojny. Ale… w 1993 r. został ministrem kultury i sztuki w rządzie Hanny Suchockiej, prawnik po Uniwersytecie Warszawskim. Miał opinię człowieka niepokornego, nie poddającego się naciskom politycznym. Konstruktywny łącznik – jak wspomina go była Pani Premier – między rządem a polskim Kościołem.

Ot, trójka ludzi… jeden cmentarz… cała historia Polski ostatniego 80-lecia, sprowadzona do trzech życiorysów. Te ursuskie życiorysy z cmentarza na Solipsach nie są może powszechnie znane, ludzie tu spoczywający niewiele mieli wspólnego z publicznym hałaśliwym świecznikiem, ale czy to nie los takich właśnie… patriotów świadczy o nas najlepiej? Jestem przekonany, że to oni budowali NAPRAWDĘ najszczytniejszą historię naszego kraju, bo w ich losach nie uświadczysz dzisiejszego zacietrzewienia, buty i zniewolenia umysłu partyjnymi przekazami. Co też się zaznacza ostatecznie i na cmentarzu. Za chwilę, za czas jakiś, zobaczymy: nikt przy grobach obecnych nawiedzonych – poza rodziną – nie będzie się pochylał. Chyba że w akcie przestrogi. Na cmentarzu na Solipsach – też.

WOJCIECH PIELECKI

Cmentarz na Solipsach – chwila zadumy nad polskim losem komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się