W czwartek agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzili czynności w Urzędzie Dzielnicy Ursus. Działania były realizowane na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie i stanowią część śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym. Tego samego dnia funkcjonariusze zabezpieczali dokumentację również w Urzędzie m.st. Warszawy oraz w siedzibie szpitala.
Informację o prowadzonych działaniach przekazał rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak poinformowano, zabezpieczone dokumenty zostaną poddane szczegółowej analizie i weryfikacji. Na obecnym etapie nie przekazano więcej informacji dotyczących prowadzonych czynności.
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie obejmuje dwa odrębne postępowania dotyczące funkcjonowania Warszawskiego Szpitala Południowego. Jedno z nich dotyczy podejrzenia wyrządzenia szkody majątkowej poprzez przedkładanie nierzetelnych faktur za dyżury lekarskie. Drugie ma szerszy zakres i obejmuje m.in. podejrzenie niegospodarności, nieprawidłowości w nadzorze nad pracą Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, zawierania umów oraz weryfikacji dokumentów finansowych.
Jednym z wątków jest działalność pracującego w Warszawskim Szpitalu Południowym Dawida Kacprzyka - lekarza bez specjalizacji, który pełnił funkcję koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Według ujawnionych informacji w ubiegłym roku, pracując w kilku placówkach, miał zarobić około 1,6 mln zł. Z kolei w samym Szpitalu Południowym w 2025 roku wypracował łącznie 3976 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych i kontraktowych, co daje średnio około 331 godzin miesięcznie.
Dawid Kacprzyk był również radnym Dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej. W przestrzeni publicznej pojawiły się także informacje, że na kierowanym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani poza kolejnością, a kompleksowe badania miały być wykonywane niemal bezpośrednio po rejestracji. Okoliczności te również są przedmiotem zainteresowania śledczych i doniesień medialnych.
Jak podkreślają śledczy, samo zabezpieczenie dokumentacji nie przesądza o odpowiedzialności konkretnych osób. Zgromadzone materiały mają zostać przeanalizowane i zestawione z pozostałym materiałem dowodowym zgromadzonym w toku postępowania.
Na obecnym etapie prokuratura ani CBA nie informują, jak długo potrwają prowadzone czynności. Śledztwo jest w toku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze